Opinie

Jak Kinezjologia wpłynęła na mój rozwój.

Moja intencją jest podzielenie się sposobem na osiągnięcie sukcesu w nauce i w życiu.
A oto moja historia.2000r. Gdy poszłam do szkoły podstawowej ujawniły się moje problemy z nauka. najwięcej trudu sprawiało mi: zapamiętanie zasad ortografii ,zapamiętanie tabliczki mnożenia zaczynanie pisania od nowej linijki.myliły mi się litery b,d,p liczby 6,9 czytałam odwrotnie rożne cyfry stwarzałam nowe wyrazy podczas czytania.

Myliły mi się strony lewa prawą.Przez te problemy czułam się gorsza od rówieśników miałam ogromne kompleksy nie umiałam odnaleść się w grupie rówieśniczej. Przez podejście mojego nauczyciela do mnie i mojej mamy nie lubiłam się uczyć, uciekałam w chorobę.Odrabianie lekcji było katorgą dla mnie i dla moich rodziców.Poświęcałyśmy wszyscy na to bardzo dużo czasu i energii.

Gdy poszłam do szkoły nie było widać efektów mojej pracy, nikt nie doceniał naszych wysiłków. Bo wszystko co umiałam jeszcze w domu szkole zapominałam.

Mama zauważyła, że coś jest nie tak i zaczęła szukać pomocy udała się do wychowawczyni i poprosiła o skierowanie mnie do Poradni Pedagogiczno-Psychologicznej.

Wychowawczyni nie widziała potrzeby takiego rozwiązania bez przekonania pod naciskiem mojej mamy wystawiła opinie mojej pracy w szkole i dala skierowanie.

Udałyśmy się do Poradni.przeszłam szereg badań pod każdym względem.Pedagog też nie rozumiał moich problemów stwierdził, ze jeśli mam wysokie Q 112
to moje problemy wynikają z LENISTWA
kazał mi przypisywać ciągi wyrazów do skutku a skutków nie było.

Wystawili mi opinie i na tym się skończyła ich pomoc. Moja mama sama widziała, że przepisywanie różnych tekstów nie daje żadnych efektów.i odpuściła mi to pisanie.

Była zdesperowana próbowała wszystkiego przypadkiem przed moim wyjściem do szkoły trafiła na program o ćwiczeniach metody Dennisona kupiła tam polecone książkę i film na ten temat. I rozpoczęłyśmy ćwiczenia nie wiedziałyśmy czy to coś pomoże lecz po jakimś czasie były widoczne drobne efekty.

Zmotywowało nas to do pracy w tym kierunku.Pewnego dnia, gdy byłam czwartej klasie-2004r, mama usłyszała audycje radiowa z p.Grażyną ,którą przeprowadzono wywiad na temat trudności w uczeniu się.

Od razu przysłuchała się i wykręciła nr do redakcji. Trafiła na wolną linie przeczytała fragment mojej opinii.

Pani Grażyna zainteresowała się moim przypadkiem i zaoferowała pomoc.Oddzwoniła do nas i poprosiła abyśmy wykonali parę testów przez telefon i na podstawie tych testów udzieliła wskazówek do dalszych ćwiczeń. Widząc po tej konsultacji postępy postanowiliśmy się umówić na spotkanie.

Przyjechałam z siostra do Wrocławia. Praca nade mną musiała być max wykorzystana podczas każdej wizyty,pierwsza trwała 4 godziny.wszyscy byłyśmy wykończeni. Po powrocie do domu mama zobaczyła we mnie inną osobę.

Dostałam pierwsza w życiu czwórkę! I zaczęło się u mnie pasmo sukcesów.Odbyłam około 4 sesji rozwojowych.i chętnie wykonywałam ćwiczenia bo rozumiałam ich sens. W piątej klasie miałam świadectwo z paskiem -średnia 4,75 ku zaskoczeniu wszystkich nauczycieli! Poczułam ,że ja też mogę osiągać sukcesy- poczułam się dowartościowana moje kompleksy powoli się rozmywały.

Zaczęłam lubić się uczyć. W szóstej klasie miałam średnią 4,9 i rozwinęłam skrzydła. 2007r. Dostałam się do Gimnazjum gdzie całkowicie zmieniłam środowisko.

Znalazłam dobrych przyjaciół sprzymierzeńców wśród nauczycieli i tak dostałam się do LO.aktualnie mam ukończone 16 lat jestem na profilu bio-chem.i wybieram się na medycynie;(cały czas jestem pod czujną opieka duchowa już cioci Grażynki, która cały czas stymuluje mój rozwój. Jestem pełnowartościową dziewczyna, która ma świadomość swoich możliwości,problemy z nauką, które miałam nie istnieją i strach pomyśleć kim teraz bym była gdyby nie pomoc Grażynki.

Z całego serca polecam kinezjologie i sesje rozwojowe u Grażynki to jest skuteczne rozwiązanie, które zmienia życie w każdym aspekcie.
Mój meil martanuckowska@gmail.com
tel 609-383-03-49

Jak Kinezjologię uskrzydliła moje dziecko.

Do Pani Grażynki trafiłyśmy z Zuzią, gdy miała 9 lat. Powody niepokoju, to słabe tempo pracy w szkole i związane z tym frustracje – brak kontaktu z rówieśnikami, na co Zuzia nie znajdowała czasu, czy zwykle uczucie głodu, kiedy to nie zdążała na przerwę śniadaniową.

Zuzka zauważyła też swa odmienność, w stosunku do innych dzieci. Trafiła do grupy z bardzo zdolnymi dziećmi,a ona ciągle zostawała w tyle. Nie brała udziału w występach i przedstawieniach,bo paraliżował ją lek przed publicznymi występami. Praca w domu, to też pasmo niepowodzeń, bo któż z rodziców ma czas na wielogodzinne odrabianie lekcji z dzieckiem, a który uczeń ma ochotę po lekcjach na przesiadywanie nad podręcznikami.

Pojawiły się też zapowiedzi dysfunkcji – dysleksji, dysortografii. Poprawa tekstów, zjadane literki, makabryczne tempo czytania. Ogólnie szkoła zaczęła się kojarzyć Zuzce z miejscem tortur, ale też i Rodzice stali w jej rozumieniu po stronie ciemiężycieli.

Ponieważ w tym czasie Pani Grażynka zaczęła zaznajamiać oleśnickich pedagogów z kinezjologią i potrzebie jej znajomości w pracy w szkole, udało mi się otrzymać kontakt.

Zaczęły się pierwsze spotkania. Dzieci niechętne są okolicznościom, gdy mówi się, że ich stan zdrowia wymaga interwencji specjalisty. Zuzka nie wiedziała co ja czeka, a ja nie potrafiłam jej uspokoić, bo o kinezjologii i Dennisonie miałam dopiero też usłyszeć.

Tymczasem w niezwykle milej atmosferze Pani Grażynka rozmawiała z Zuzią, Zuzka wykonywała ćwiczenia,popijała wodę, a wszystkiemu towarzyszyły uśmiech i serdeczność.

Było w pracy z Zuza wiele ćwiczeń pisemnych, rysunkowych. Matematyka mocno znienawidzona przez Zuzie okazała się być mila zabawą. Pani Grażynka wzmacniała w Zuzi wiarę, ze potrafi więcej i coraz więcej, że nie jest skazana na ślęczenie w klasie.

Praca Pani Grażynki przeplatana była – masażami i ćwiczeniami Zuzi, połączonymi z rozmową, wyliczankami, rymowankami, które w łatwy sposób pozwalały Zuzi zapamiętywać np. tabliczka mnożenia czy niuanse z biologii.

Z radością patrzyłam, jak Zuzia odblokowuje sie. Dzięki leniwym ósemkom, pchaniu ściany, kapturkowi mędrca Zuza zaczęła przyswajać wiedzę w prawidłowym tempie. Zniknął tez lek przed występami, ustąpiła ogólnie nienawiść do książek – okazały się być interesujące. Zuzia sama sięga po zestaw ćwiczeń zalecany przez Panią Grażynkę.

I tak po kilku spotkaniach Zuza odzyskała wiarę w swoje umiejętności i z mruka przerodziła się w rezolutna dziewczynę. Podsłuchuje sobie piosenek o piciu wody, może już nie tak systematycznie, ale wykonuje ćwiczenia.

Aktualnie, już jako 13-latka,Zuzka stała się typowym pożeraczem książek, kocha czytać, może nie do końca wiąże się to z fascynacją nauką, ale nie jest ilością materiału przerażona.

Wyniki ocen klasyfikują ja na 3- miejscu w klasie.
Pozostaje nam tylko żałować,ze metoda Pani Grażynki jest tak skuteczna i nie pozwala nam na częstsze spotkania, które nie są już konieczne.

Podsumowując dodam,iż poza szeroka znajomością fizjologii, psychologii, natury człowieka i zasad kinezjologii Pani Grażyna,to przede wszystkim bardzo dobry i czuły człowiek i to pewnie potęguje efekt jej działania.

Dorota Czerska mama Zuzi

Zmiana po 2 godzinach sesji.

Beata Jaśkiewicz

Przyjechałam z moim synem (12,5 letnim )do Grażynki , gdy stwierdziłam, że przestał on być sobą. Zrobił się zamknięty, wycofany, ustępliwy, smutny i mający wiecznie o coś pretensje. Grażynka poznała Wiktora jak miał 6 lat. Wtedy był dzieckiem otwartym, miał dużo do powiedzenia, był pewny siebie i swoich racji a przy tym był dość ruchliwy i trudno mu było usiedzieć na miejscu. Gdy przyjechałam z nim po tych kilu latach do Grażynki pierwsze co mnie zapytała , to : “Coś ty zrobiła z tym dzieckiem?” Tak musiałam się przyznać – ugrzeczniłam go, chciałam żeby był grzeczny, nie przeszkadzał na lekcji, nie dostawał uwag, głosiłam tezę, że nauczyciel ma prawie zawsze rację….. no i stworzyłam dziecko, które nawet leżąc na podłodze nie miało prostych pleców – takie porobiły się przykurcze. Po dwugodzinnej terapii Grażynka “wydobyła” na zewnątrz znów tego Wiktora z przed lat . Teraz znów jest prosty, bardziej pyskaty – niestety – ale po prostu potrafi obronić swoje zdanie, łatwiej mu się uczyć i lepiej się uczy i za to wszystko dziękuję Grażynko.

Tadeusz pisze:

Nie czarodziejka a robi natychmiastowe zmiany, postępy niewiarygodne!

Byłem z synem(13lat) ,ma problemy w nauce i po ciężkiej 4 godz.pracy p.Grażynki był zmotywowany, zrelaksowany, czytał pierwszy raz nieznany mu trudny tekst i zreferował go jakby to była jego praca doktorska. Odkryła mu jego potencjał, zdolności, wiarę w siebie, pokazała sposób na bycie lepszym , jak ćwiczyć aby łatwiej i przyjemniej osiągać postępy na przyszłość.

Ojciec kochanego Pawełka

Julia 

Ja jestem osobiście bardzo zadowolona z tych ćwiczeń, pani Grażyna świetnie mnie nauczyła i pokazała jak łatwo jest się odstresować w szkole przed odpowiedzią. Ćwiczenia były bardzo przyjemne, wręcz wyglądały bardziej jak zabawa niż nauka więc w sumie przyniosły duży efekt. Dzięki temu podwyższyłam sobie w szkole oceny, i nie boję się już występować przed publicznością.
Nauka przyniosła duże efekty więc będę resztą starała się sama przyswoić, z pewnością dużo mi to pomoże

 

Szybki rozwój po dwóch sesjach

Przypominam sobie coaching Grażyny trwający dwa dni i nasz uśmiech i moje zdziwienie z szybkiej zmiany mojej sylwetki, zwiększonej elastyczności jasności myślenia, radości z postępu.

Propozycja Grażyny jest  inna. Inna, niż wszystko co znasz.

Wiem co mówię bo sam się tym zajmuję. Miarą zawodowstwa. Miarą mistrzostwa są lata praktyki. Talent, zaangażowanie i wezwanie…

To wszystko ma Grażyna.Kinezjologia i  praca z ciałem  na szczycie Światowej kompetencji, zmiany są zdumiewające.

 

Zmiany na poziomie somatycznym, komórkowym, mięśniowym, ścięgnowym i sam nie wiem czym jeszcze i zapewniam, Grażyna jest w tym rewelacyjna. Później sprawy dzieją się jakby same, a zmiana rodzi i utrwala. Diagnostyka i kinezjologia w najlepszym wydaniu.

Na stole… niedbale i przypadkowo otwarta, na stronie z osobistą dedykacją, spoczywała majestatycznie, niczym biblia, książka… Gruba książka. Książka o której słyszałem ale jakoś… Wiesz o co chodzi?

Książka Ovena Fitzpatricka, pomyślana jako wywiad, rozmowa ucznia z nauczycielem. Mistrza z nauczycielem, a zatytułowana po prostu i zwyczajnie ROZMOWY.

I sam nie wiem, jak to dalej się działo, ale czułem, że musze ją koniecznie przeczytać (Rany to się nazywa manipulacja. Daj Boże takiej więcej…) Po powrocie do domu zacząłem czytać, nagle wszystkie sprawy pilne zeszły na dalszy plan, nawet ponaglenia z urzędu skarbowe nie były istotne. A i jeszcze jedno, tak się zastanawiam, co wymyśliłby Richard, czego zrobiłby więcej i kim stawał, gdyby przeszedł coaching u Grażyny.

Andrzej Hanisz, www.andrzejhanisz.pl

więcej na  http://grazynawieczorek.pl/zmiana-sylwetki-w-4-godziny-historia-1

http://grazynawieczorek.pl/info